Podwykonawstwo lakiernicze — jak to wygląda od strony zlecającego
Ślusarnia, producent konstrukcji, zakład obróbki blach — prędzej czy później każdy staje przed tym samym pytaniem: budować własną lakiernię czy oddać malowanie na zewnątrz. Ten tekst jest o drugiej opcji. Podwykonawstwo lakiernicze wygląda z zewnątrz prosto, ale to, czy współpraca będzie działać, rozstrzyga się na kilku szczegółach organizacyjnych, o których strony ofertowe milczą. Spisaliśmy je tak, jak wyglądają u nas w hali przy Łomżyńskiej.
Kiedy własna lakiernia się nie opłaca, a podwykonawstwo tak
Kabina proszkowa, piec, odzysk proszku, wentylacja, pozwolenia, ludzie do obsługi. Do tego prąd i gaz, które idą niezależnie od tego, ile detali wisi na przenośniku. Przy stałej, dużej produkcji jednego wyrobu to się spina. Przy zleceniach nierównych — raz partia bram, raz dwadzieścia wsporników, raz nic przez dwa tygodnie — koszty stałe zjadają różnicę szybciej, niż wygląda to w arkuszu.
Drugi argument jest praktyczny: kolory. Jeżeli klient chce raz RAL 7016, raz 9005 struktura, raz coś z palety antycznej, przy własnej kabinie oznacza to ciągłe przezbrajanie i utrzymywanie zapasu proszków. Lakiernia proszkowa robiąca to dla wielu firm ma te proszki w obiegu na co dzień.
Co ustalamy przy pierwszym zleceniu
Wycena zaczyna się od czterech pytań, nie od cennika:
- Co to za detale — materiał (stal czarna, ocynk, aluminium), gabaryt, waga, ilość w partii.
- W jakim stanie przyjadą — świeżo z produkcji, z olejem po obróbce, z rdzą nalotową, po starym lakierze. Od tego zależy, czy w grę wchodzi samo odtłuszczenie, czy potrzebne jest wcześniej piaskowanie i przygotowanie powierzchni.
- Docelowy kolor RAL i stopień połysku — plus informacja, czy partia ma się zgadzać z czymś, co już zostało zamontowane.
- Rytm dostaw — jednorazowo czy co tydzień, na paletach czy luzem, kto wozi.
Na podstawie tych czterech rzeczy wychodzi realna cena i termin. Wyceny „za kilogram" bez obejrzenia detalu traktuj ostrożnie — przy skomplikowanych kształtach, gwintach do zaślepienia i miejscach, których nie widać z jednej strony, praca ręczna potrafi zmienić kalkulację.
Powtarzalność koloru, czyli rzecz, na której wykłada się współpraca
Producent bram przywozi partię co miesiąc. Za trzecim razem monter dzwoni, że skrzydło nie zgadza się ze słupkiem z poprzedniej dostawy. Ten sam numer RAL, inny odcień. Przyczyn bywa kilka: inny producent proszku, inna grubość powłoki, inny stopień połysku przy tym samym numerze, czasem inne podłoże pod spodem.
Dlatego przy zleceniach seryjnych zapisujemy, czym dokładnie była malowana pierwsza partia, i przy kolejnych trzymamy się tego samego proszku. Jeśli masz u siebie element wzorcowy — przywieź go przy pierwszej dostawie. Dopasowanie po zdjęciu z telefonu nie działa, choćby zdjęcie było ostre.
Terminy i to, co realnie je wydłuża
Sam cykl technologiczny jest krótki: przygotowanie powierzchni, aplikacja proszku, wypalanie w piecu, studzenie. Detale zwykle wychodzą w kilka dni roboczych. Wydłużają to trzy rzeczy, wszystkie do przewidzenia z góry:
- Nietypowy kolor, którego nie ma w bieżącym obiegu — dochodzi czas dostawy proszku.
- Elementy wymagające maskowania — gwinty, otwory pasowane, powierzchnie stykowe. To robota ręczna, liczona sztuka po sztuce.
- Partia dowieziona bez zapowiedzi. Przy stałej współpracy ustalamy okna dostaw, żeby Twoje detale nie czekały za czyjąś serią.
Uczciwie: przy pilnych zleceniach mówimy wprost, kiedy się nie wyrobimy, zamiast obiecywać termin i przesuwać go w trakcie. Łatwiej wtedy przełożyć montaż niż tłumaczyć się przed swoim klientem.
Transport, palety, faktura
Malowanie proszkowe dla firm rozliczamy inaczej niż pojedyncze detale. Elementy wydajemy tak, jak przyjechały — na paletach, przełożone, opisane partiami. Rozliczamy się fakturą; MAT-MAL jest zwolniony z VAT, więc na dokumencie nie ma doliczonych 23%, co przy większych zleceniach widać w kalkulacji od razu. Odbiór własny albo Twój transport, ul. Łomżyńska 50 w Częstochowie, z dogodnym dojazdem od strony obwodnicy.
Obsługujemy firmy z Częstochowy i całego regionu — Kłobuck, Blachownia, Myszków, Zawiercie, Lubliniec, Radomsko, a przy większych partiach także dalej w województwie śląskim. Przy powtarzalnych dostawach kilkadziesiąt kilometrów przestaje mieć znaczenie; liczy się to, czy terminy są dotrzymywane.
Czego nie bierzemy w podwykonawstwo lakiernicze
Nie malujemy elementów, których nie da się zawiesić ani ustawić w komorze, oraz detali z materiałów nieodpornych na temperaturę wypalania — tworzyw, drewna, elementów z zamontowanymi uszczelkami czy łożyskami. Jeżeli w konstrukcji jest coś takiego, powiedz o tym przy wycenie: albo demontujesz to u siebie, albo maskujemy, ale wtedy inaczej wygląda cena. Zdarza się też, że odsyłamy detale, które przyjechały mokre albo zaolejone — powłoka i tak by na nich nie usiadła.
Najczęstsze pytania firm
Bierzecie małe partie, czy tylko duże serie?
Bierzemy jedno i drugie, ale przy stałej współpracy opłaca się grupować detale w większe partie — mniej przezbrojeń, lepsza cena jednostkowa. Pierwsze zlecenie może być próbne, żebyś sprawdził efekt na kilku sztukach.
Malujecie elementy dostarczone przez naszego klienta końcowego?
Tak, o ile wiadomo, kto zleca i kto odbiera. Rozliczamy się z firmą, która składa zamówienie, niezależnie od tego, kto fizycznie przywozi detale.
Co, jeśli powłoka wyjdzie wadliwa?
Poprawiamy. Jeżeli wada wynika z naszej obróbki, element wraca do zdjęcia powłoki i malowania od nowa na nasz koszt. Jeśli źródłem jest podłoże — porowaty odlew, zanieczyszczony materiał, resztki oleju z produkcji — pokazujemy to na detalu i ustalamy, jak przygotować kolejne partie.
Czy malujecie też aluminium i ocynk?
Tak, obie grupy wymagają innego przygotowania niż stal czarna. Opisaliśmy to osobno przy malowaniu proszkowym aluminium oraz przy elementach ocynkowanych.
Szukasz lakierni na stałe, nie na jedno zlecenie?
Napisz, co malujesz i w jakich ilościach — odpowiemy, jakie terminy jesteśmy w stanie trzymać i ile to kosztuje przy Twojej partii.
794 784 998 · bezpłatna wycena · ul. Łomżyńska 50, Częstochowa